Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl
poniedziałek, 03 stycznia 2011

 

Jestem rozbity.

Wiem wiem, facet (w moim wieku) powinien być Twardy.

A ja jestem rozbity na atomy.

Krzyczę... wrzeszczę... nie panuję nad sobą...

Już nie jestem tym Kombojem co kiedyś.

Jestem psychiczny. Powinienem się leczyć.

 

Byłem kiedyś w gównianym związku.

Myślałem, że tylko na tyle mnie stać,

że na więcej nie zasługuję.

 

Potem poznałem Ciebie.

Uwierzyłem w prawdziwą miłość.

Uwierzyłem, że dwie osoby mogą do siebie idealnie pasować.

Że mogę być sobą i będę dla Ciebie najważniejszy, najlepszy, idealny.

Tak jak Ty dla mnie.

 

Słuchałem opowieści o tym jaka byłaś nieszczęśliwa,

jak Ci było źle...

Że Twoje dziecko to ucieczka przed samotnością...

 

Przysięgałem sobie, że ja będę lepszy, że przy mnie będzie Ci dobrze.

Słuchałem jak to znalazłaś swojego Komboja,

jak to mnie kochasz, jak nigdy nie byłaś szczęśliwsza...

Jak pragniesz mieć dziecko ze mną...

I sam byłem szczęśliwy.

 

Teraz wiem, że to wszystko gówno prawda.

Ja nie jestem nikim szczególnym.

Ideały nie istnieją.

Jestem zwykłym frajerem.

Nie lepszym od innych.

Gorszym.

 

Nie ja jestem miłością Twojego życia.

Nie ze mną było Ci najlepiej.

Twoje dziecko to nie ucieczka przed samotnością tylko owoc waszej miłości.

 

Jestem naiwnym palantem.

Nie nadaję się ani na męża, ani na ojca...

 

Nigdy nie czułem się równie beznadziejnie.

Nigdy nie czułem się takim gównem jak teraz.

 

Dziwisz się, że krzyczę, że się miotam...

Nie umiem inaczej.

Jest mi tak bardzo źle.

 

Robiłem co mogłem dla Ciebie.

A i tak nigdy nie będę dość dobry.

Nigdy nie będę miał dość pieniędzy.

Nigdy nie będę tym jedynym.

 

I zawsze będę winien wszystkiemu.

Zawsze moje grzechy będą gorsze.

 

A Ty... w razie czego wymyślisz kolejną wersję opowieści.

 

 

 

 

 

12:17, ruzowy_komboj
Link Komentarze (1) »
sobota, 01 stycznia 2011
Koniec złudzeń. Koniec nadziei.

 

 

Kombojka nie będzie.

 

 

12:37, ruzowy_komboj
Link Dodaj komentarz »
środa, 17 listopada 2010
Agencja Reutera Donosi...

... że Kobojstwo ciągle jest razem.

[Bo zdaje się, że na pudelku piszą, że my już nie...]

 

Więc Kombojstwo ma się całkiem dobrze

(czego nie można powiedzieć o moim palcu [ale nie uprzedzajmy faktów])

 

Od 6 miesięcy mieszkamy w naszym własnym domku.

SAMI go zaprojektowaliśmy, sami zbu... sami patrzyliśmy jak nam go budują...

SAMI się w tym domu żremy jak psychopaci...

I chyba nikt nie kocha się tak jak my :)

 

To tyle z nowości.

 

Pozdrawiam wszystkich którzy zbłądzili na tego bloga.

 

Komboj

 

Ps. Moja Księżniczka złamała mi wczoraj palec.

Znaczy, że kocha ;)

 

 

20:12, ruzowy_komboj
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 21 czerwca 2010
serce mi się popsuło

Coś pękło.

Coś sie popsuło.

On jest ważniejszy.

On lepszy.

Ja jestem śmieciem.

Zawsze ostatni.

Zawsze najmniej ważny.

Bądź szczęśliwa Księżniczko.


Chcę zdechnąć... ale tego też nie mogę.

Ostatni naiwny dupek


 

 

 

13:42, ruzowy_komboj
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 01 marca 2010

 

:(

zdycham.

 

 

22:15, ruzowy_komboj
Link Komentarze (2) »
piątek, 01 stycznia 2010

 

Nowy rok..

Miał być lepszy.

Tak sobie postanowiliśmy wczoraj wieczorem.

Że dzisiaj oboje mocno się postaramy.

Że będziemy dla siebie lepsi.

Że zaczniemy ten rok pięknie.

 

Gówno.

 

Rano zrobiłem za miękkie jajka.

Potem okazało się, że nie umiem zespołowo układać puzzli

czym zasłużyłem na trwającego pół dnia focha i traktowanie jak powietrze.

Najpierw się wkurzyłem - bo niczym nie zasłużyłem na takie traktowanie.

Usiadłem żeby ochłonąć.

Potem uznałem, że z powodu takich bzdur nie warto psuć dnia.

Chciałem się zbliżyć do Księżniczki.

 

Gówno.

 

Miało być pięknie.

Skończyło sie wielką awanturą.

Znowu usłyszałem groźbę, że się wyniesie.

Znowu usłyszałem jakim jestem gnojem.

 

Widocznie nim właśnie jestem.

Widocznie nie umiem trwać w związku.

Widocznie nie umiem dać kobiecie szczęścia.

Tylko bym żarł i sie ruchał.

Gruby jestem, brzydki, nieczuły, egoistyczny, głupi kretyn.

 

Gówno.

 

Szczęśliwego nowego roku wszystkim.

Szanujcie się w związku - to ważne.

Potraktować kogoś jak gówno jest łatwo.

Naprawić to potem trudno.

A najsmutniejsze, że Ona w ogóle nie widzi co zrobiła źle.

Mam pozwolić traktować się jak powietrze?

Mam być nikim bo Księżniczka ma muchy w nosie?

Ehhh...

Ten jeden dzień mieliśmy być dla siebie idealni ;(

 

 

----- Nikt Ważny

 

19:09, ruzowy_komboj
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 18 sierpnia 2009

pomóż mi

11:41, ruzowy_komboj
Link Komentarze (2) »

im większy problem tym większa pustka wokół

 

Chcę zdechnąć.

 

 

00:03, ruzowy_komboj
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 27 kwietnia 2009
co we mnie siedzi...

 

Myślę, że powinienem się udać na przeszczep psychiki.

Taka myśl mnie właśnie ogarnęła.

Właściwie to ogarnęła mnie pół godziny temu.

A potem zaczęła sobie dryfować po wnętrzu mojej czaszki i...

 

Wyobraziłem sobie siebie na stole do wiwisekcji...

(myślę, że podobna fantazja o mnie często gości w głowie mojej Księżniczki)

... a nade mną pochylają się zastępy lekarzy.

Każdy bada jakąś część mnie i wydaje werdykt:

"do wymiany" po czym zabiera ze sobą badany kawałek.

Najpierw przychodzi wybitny ekspert od włosów i już w progu zaczyna się

wsciekać, że nie wiadomo po co go do mnie wezwali.

Wyskubuje mi resztkę sierści z czaszki i wychodzi.

Po nim przychodzi następny, i następny..

Jeden zabiera oczy (bo plama na lewym go niepokoi)

następny zęby - zupełnie nie wiem czemu.

Następny bierze mózg...

 

Po godzinie na stole zostają tylko dłonie.

 

Nagle przez uchylone drzwi wpada jakiś kundel,

porywa lewą dłoń i ucieka oknem.

 

Myślę, że to podświadomy strach przed kolonoskopią.

Wyczytałem kiedyś, że po 30stych urodzinach każdy mężczyzna powinien...

za miesiąc będę miał 33. Już prawie zebrałem się na odwagę.

 

Z tym psem przesadziłem.

 

 

 

 

Chyba chciałbym być kimś innym.

Nie fizycznie - w końcu widziałem gorsze egzemplarze.

Chciałbym być dojrzalszy emocjonalnie.

Chciałbym umieć chłodno kalkulować.

Nie miotać się, nie bać, nie tęsknić, nie martwić...

Patrzeć z dystansem na siebie i wszystko co mnie spotyka,

rozumieć wszystko co się dzieje, świadomie wybierać drogę...

 

Kiedyś myślałem, że taki właśnie jestem.

Że nic mnie nie dotyka.

Że nikt nie potrafi mnie zranić.

 

Nie było nikogo kto by potrafił.

Nikogo nie dopuściłem dość blisko.

Do czasu.

 

Chciałbym być jak Yoda i Waldemar Pawlak w jednym.

Usiąść na kamieniu, zadumać się nad wszechświatem

i zrozumieć jak to wszystko działa (i nie dostać wilka).

 

Chciałbym bardziej ufać mojej Księżniczce.

Z jednej strony ufam jej tak jak nigdy nikomu nie ufałem.

Ona wie, że oddałbym jej wszystko co mam.

Właściwie juz to zrobiłem.

 

Chciałbym jej ufać bardziej.

Chciałbym nie bać się, że któregoś dnia wbije mi sztylet w dupę.

(znowu zakradła się myśl o proktologu?)

 

Myślę, że dużo (jeśli nie wszystko) złego które się między nami dzieje

wynika z naszego durnego strachu.

Każde z nas na przemian opuszcza i podnosi gardę.

Każde chce przestać się bać, 

każde chce byśmy naprawdę byli razem...

A kiedy cos pójdzie nie tak, zamiast się pocałować, przeprosić,

wybaczyć... od razu stajemy w pozycji walki

i okładamy się nawzajem.

(metaforycznie. znaczy obrywa psychika.

no dobra... czasem jest tez trochę wykręcania sutków.

moich.)

 

Chciałbym, żebyśmy przez to przebrnęli.

Chciałbym już nigdy nie bać się, że Ona mnie zrani

(nikt inny nie jest w stanie).

Chciałbym, żeby Ona przestała się bać.

 

Kocham tą Wredną Żmiję

 

Ciekawe co Ona tak naprawdę myśli.

 

Co myślisz Myszko?

 

Twój Kombo

 

Ps. nie chcę czuć inaczej.

Chcę czuć to wszystko co czuję.

Kocham życie z Tobą.

Takie pojebane życie na huśtawce emocjonalnej.

Chciałbym tylko wiedzieć, że nie skrzywdzisz mnie.

(Brawo Michu, bardzo męskie wyznanie,

jeszcze dwa takie a włosy z jajek same Ci wypadną i wrócisz do przedszkola)

 

Ale z ortografii mógłbym się podszkolić.

Niedługo Taśka będzie lepiej pisała niż ja.

 

Wkurzają mnie moje dygresje.

 

Dygresje o tym, że dygresje mnie wkurzają też mnie wkurzają.

 

 

poniedziałek, 23 lutego 2009
Szczęśliwy!

 "Sam powiedziałeś, że jest cudownie...

... więc pora to spierdolić ;) "

- Moja Księżniczka

 

Nigdy nie byłem szczęśliwszy niż teraz.

Budzę się razem z Nią.

Przytula mnie od samego rana.

Całe dni... dnie... dni.. spędzamy razem.

Praca, zabawa, jedzonko, spacerki...

Wieczorem kładziemy się razem spać.

Przytulamy.

Czeszę jej włosy.

To mój nałóg ostatnio.

Potrafię godzinę czesać jej włosy patrząc jak Ona usypia na moich kolanach.

 

Jest cudownie.

 

Trochę brakuje mi intymności.

Trochę brakuje mi naszego sam na sam.

Rozumiem, że warunki nie pozwalają,

że sytuacja bardzo nerwowa teraz..

Czekam cierpliwie aż wszystko się ułoży...

Już niedługo będziemy na swoim.

Nikt nam nie powie, że za głośno oddychamy,

że talerzyk w złym miejscu postawiłem,

że woda za długo z kranu płynęła...

 

Jeszcze trochę i będziemy mogli robić wszystko, 

wszędzie i o każdej porze.

 

Wtedy będę w raju.

A teraz...

Teraz muszę powiedzieć...

Że nigdy nie byłem tak szczęśliwy jak teraz.

Kocham Cię moja Żmijko.

Nawet z PMSem :D

 

Twój Komboj

 

 

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 32